I trwożnych niedobitków pogrąża w topieli.

Krwawe słońce zachodzi — świat grąży się w ciemnie,

Wszędzie krew: na niebiosach, na ziemi, na Niemnie,

Na twarzy bojowników i na ich odzieży,

I na ostzach orężów, co żer miały świeży.

Wreszcie krzyżowe hufce opuściły wały,

Tylko same Litwinów garstki pozostały;

A na ich czele Margier, na włóczni oparty,

Każe niecić ogniska, rozporządza warty;

A cała jego odzież zbryzgana posoką,