Dwaj Litwini Krzyżaka ujęli na ręce.
A młodzian ledwie oddech wydobywa z łona,
Bezwładna jego głowa zwisa na ramiona,
A kiedy mu odarty i hełm, i kolczuga,
Po jasnych jego włosach krwi pociekła struga,
Ale jej żadna ręka nie otarła z czoła
Nienawistne przekleństwa zawrzały dokoła:
„Ho! Pieszczone pacholę33 nie zwykło34 do zbroi!
Miękka czaszka niemiecka kto wie, czy się zgoi
Kto wie, czyli35 dożyje o chlebie i wodzie,