Po jego siwej brodzie płynie krew zapiekła

Ransdorf skinął, i z ramion rycerskiego dziada

Ocięto gruby powróz, co ręce przejada;

A starzec, jakby upiór, jakby trup mogilny,

Wstał... zachwiał się na ziemi i upadł bezsilny;

Tylko całą potęgę i duszy, i ciała

Skupił w dzikiej źrenicy, co krwią zakipiała;

Raz spojrzał na Ransdorfa, tak dziko, tak hardo,

Że go zdeptał spojrzeniem i przeszył pogardą

I jęknął: „W uroczystej śmiertelnej godzinie