I bramę do warowni, i Niemna wybrzeże;

A sami do świątyni zeszli się gromadnie,

Gdzie Marti suche drzewa do ogniska kładnie,

A podnosząc do góry ociemniałe oczy,

Z podziemnymi bogami swój rozhowor toczy.

A na jej twarz promienną, na postać niewieścią

Cała Litwa pogląda z przestrachem i cześcią;

Czy wróżbiarka poblednie, czy rumieńcem pała,

Litwa, jakby w jej twarzy swą dolę czytała,

Płomieni się i blednie. Marti stos rozżarza,