Na czele swej piechoty przodkowanie bierze,

Wdziera się mimo trudu na strome wybrzeże.

A Litwa ogarnięta potrójną obławą

Na wszystkich trzech okopach potyka się żwawo;

W miarę jak rąk ubywa, odwagi przyrasta:

Mąż bierze łuk i włócznię, a słaba niewiasta

Kamieniami i gruzem zamierza z oddali,

Bije w głowy rajtarów i z nóg ich obali;

Tylko że słabym rękom ta praca niełatwa.

Dziś ani jeden czółen, ani jedna tratwa