Naokoło warowni rzeź toczy się krwawa,

jakby chmurny obłok kłębi się kurzawa,

I coraz się rozciąga i dłużej i szerzej;

Czasem ogień z rusznicy jak piorun uderzy,

Czasem bieżąc po wałach różnymi zakręty

Grzmotnie wśród chmury kamień z wieżycy zepchnięty,

Przebija w chmurze otwór, co znowu się zlewa;

Z chmury tylko krew świszczy, jak deszczu ulewa,

I walą się zabici do rzeki, do fosy,

A z twierdzy jęk niewieści kwili wniebogłosy.