Zza Niemna coraz nowi przybywaj ą goście,

I na trupach zabitych, jakby na pomoście,

Stają nowe szeregi na pomoc Mistrzowi,

Kędy huf obezsilon, świeżym się odnowi.

A Litwini wciąż jedni wśród nieprzyjaciela;

Oko piaskiem nabite już niecelno strzela,

Ręce trudem złamane nie udźwigną młota,

Słabym tylko zamachem po pancerzach grzmota

Silny niegdyś ich bardysz. — Koleją, koleją,

Widzi Margier, żejego bojowniki mdleją186