W piersiach zachrzypnął okrzyk, co był silny z rana,

W oczach krew się zapiekła, a na ustach piana.

Zatrąbił do odwrotu, i swój zastęp cały

Pod osłonę warowni zgromadził na wały,

I już pod samym wałem ujrzał krzyża znamię.

Spojrzał w oczy Litwinom, i ręce załamie:

Na próżno im wydawać wojownicze hasła,

Ostatnia iskra męstwa w ich oczach zagasła;

Ale jeszcze ostatnia nadzieja nie znika.

„Niech silny grad kamieni spotka najezdnika!”