Gdzie spod olchy, zawarte kamieńmi i kłodą

Poczynają się lochy, co do Niemna wiodą,

W których była ostatnia obrona Litwina,

A których dziki widok tyle przypomina.

Och! bo w życiu Ransdorfa to miejsce nie lada:

Tędy go wiodła miłość, tędy wiodła zdrada,

O poranku szedł tędy na czele swej młodzi,

A teraz jak kochanek szczęśliwy przechodzi.

Lecz choć sercu i męstwu dziś stało się zadość,

Czemu na jego twarzy nie kraśnieje radość?