Chce, ale nie śmie spytać, a choć się zapyta,

W oczach tylko łuczników odpowiedź wyczyta:

Bo ich trwogą przeraża podziemne bezdroże,

Zguba jeszcze tak blisko — a głos zdradzić może.

„Czas nagli do pospiechu! uciekajmy skoro!”

Tak wołając, łuczniki na barki ją biorą,

A Ransdorf, z zapaloną pochodnią, na przedzie,

Znajomymi zakręty cały orszak wiedzie;

Aż w milczeniu ostrożne posuwając kroki

Stanęli u wybrzeża Niemnowej zatoki.