Tam, jak Ransdorf zawcześnie193 przygotować każe,

Czeka już łódź niemiecka i zręczni wioślarze.

Egle jeszcze w półmartwa, złożona do łodzi,

Spojrzała w stronę zamku, skąd okrzyk dochodzi,

I na krwawe płomienie, co jej dom pożarły,

I okrzyk rozpaczliwy z piersi obumarłej

Przeszył piersi Ransdorfa jak ostrym żelazem:

„Puszczajcie mnie do ojca! ja zginę z nim razem!

Ja przed obliczem śmierci odważnie dostoję,

Jak wszyscy bracia moi, jako siostry moje!”