Ale pełni powinność książęcia i ojca,

Aby lud bohaterski, sercem ukochany,

Nie przyszedł w pohańbienie dźwigając kajdany.

Szukający zdobyczy wśród zamku płomieni,

Krzyżacy na morderstwo patrzą przerażeni;

Od ranka swej wściekłości wywierając dosyć,

Nie śmieją na Litwinów już ręki podnosić.

Choć biorą te szaleństwo za sidła szatana,

Do ich serca wstępuje jakaś cześć nieznana

Dla chrobrych bojowników. Już stos ledwie pała,