A tu własna krew moja spieszy ku ohydzie!

Wyrodna krew Margiera, Egle nieszczęśliwa,

Spieszy potargać z Litwą rodzinne ogniwa,

I z młodą a najdzikszą krzyżacką gadziną

Ucieka od ofiary, kędy wszyscy giną!

Perkunie! wzmocnij rękę! oto w jednym strzale

Ja cześć jej nieskalaną od hańby ocalę!”

Rzekł, i z silnego łuku wymierzył do łodzi,

Nie wierzy w trafność oka: bo mu łzą zachodzi —

Naciągnął — puścił strzałę... pobiegła ze świstem,