Aż Niemen zapluchotał drgnieniem uroczystem.

Stanęło w oczach ojca grobowe widziadło,

A z czółna coś białego do wody upadło.

Jeszcze wystrzał, i jeszcze uroczysta chwila,

Łódź skręca się po fali, chwieje się, nachyla,

I z pluchotem jak kamień do Niemna uderza

W polerownej zbroicy ciężki trup rycerza.

Zakrzyknęli wioślarze ratunkiem zajęci;

Jeszcze się biała płachta z falami zakręci,

Mignęła raz... i drugi po wodnym obszarze...