XII
A po ciemnej wieżycy jęk przebiega głuchy.
Leży młodzian krzyżacki zakuty w łańcuchy;
Krew mu leje się z czoła mimo szmatę zdartą,
Broczy kamień, na którym głowę mu oparto;
On miota się, jak gdyby chciał odpędzić ręką
Promyk słońca, co na twarz pada przez okienko.
Margier stał nad młodzieńcem oparty o ścianę,
Wlepił w jego oblicze oko zadumane:
„Ty cierpisz... żal mi ciebie — niewierny Krzyżacze!