Owdzie jęk się wydziera ostatniego ducha,

A nad stosem przygasłym jeszcze dym wybucha.

Margier kołpak soboli zdjął z rycerskiej głowy:

„Witam cię, chrobra195 Litwo, w otchłani grobowej!

Daj śwadectwo niebiosom w uroczystej dobie196,

Żem cześć twoją ocalił i zginął przy tobie!

Nie umarłaś spodlona — tylko nieszczęśliwa!”

Rzekł, i szerokim mieczem własną pierś przeszywa,

Oczy wlepił w niebiosa, i trupem się ściele...

Skonał ostatni Litwin na bratnim popiele.