A kiedy serce młode, osiemnastoletnie,

Zadrgało lubym dreszczem, co się z wolna wkrada,

I zapukało silnie ku córce sąsiada —

O! wtedy błogich myśli tak wiele... tak wiele!

A w duszy taka świętość, jak w Pańskim kościele,

A dumki takie piękne, tak czyste jak złoto!

Czy był wzajem kochany? — ani pytał o to!

Choć lubego współczucia mógł dopatrzyć trocha,

Lękał się jej znieważyć — nie mówił, że kocha;

Tylko czuje pacholę, że mu coś uroczej,