Rumieniec wstydliwości już pierzchać poczyna;
A otwartych zalotów raz zostawszy świadkiem,
Wstydził się świętych westchnień, co ronił ukradkiem,
Wpośród wesołych wdziękiń na dworze i w mieście
Zapomniał cześć rycerską, co winien niewieście.
Śladem idąc, gdzie droga skażenia ubita,
Sam kłamliwie przysięga, o prawdę nie pyta,
A za godło rycerskie przybrawszy motyla,
Nowymi uczuciami bawi się co chwila.
Miłość, wiarę, nadzieję, wszystko brał za baśnię;