I mniema, że litewskich ofiarników zgraja

Pozapalała stosy, wyostrzyła miecze,

I schwyci go za chwilę, i na śmierć powlecze.

Ale wszystko umilka... i młodzian zadrzemie,

I znów niesfornym wrzaskiem zajękło podziemie,

I znów go przerażenie ogarnia i mami

I męstwo z jego piersi wysysa kroplami.

Gdy fatalna godzina przed jeńcem ukryta,

Sto razy żegna życie, sto razy je wita.

XVII