Co go niegdyś do Wilna unieśli z Romnowa,

I co z małej iskierki zapalonej w Wilnie

Pielęgnują ognisko troskliwie a pilnie.

Niejeden żubr, zabity w łowieckiej zdobyczy,

Napoił swoim tłuszczem ten stos ofiarniczy,

Nieraz tutaj niemieckie Hanzyatów posły

Pełne stągwie oliwy dla Znicza przyniosły,

I nieraz plecy jeńca Lacha, lub Germana,

Dźwigały tutaj z lasu jodłowe polana

Na pożarcie Zniczowi — ale u ołtarza