Czyż nie zadrga obawą? — o! to wielkie serce!
Zdoła umrzeć jak słuszna dzielnej bohaterce;
Nie zhańbi krwi książęcej nikczemną obawą;
Ależ do niej i życie i młodość ma prawo.
Od niejakiego czasu, gdy oczy otworzy,
Tak coś dobrze na sercu, popiękniał świat Boży:
„Co to za szczęście młodość! (tak się w duszy chwali)
Jacy dobrzy bogowie, że nam życie dali!”
Bo na powaby życia, na uczucia święte
Przejrzało oko duszy aż dotąd zamknięte,