Otworzyło się serce na radość bez końca,

Jako młody pierwiosnek dla pięknego słońca.

I teraz trzeba umrzeć... na ofiarę zową81,

Spojrzeć z pięknej jutrzenki na otchłań grobową

Nie dziw, że dreszcz ogarnął bohaterkę śmiałą,

Głowa się zamroczyła, a w oczach ściemniało,

Dreszcz bojaźni po sercu przebiegł mimo chęci:

Zna już wartość dni młodych, które bogom święci,

I głowę przystrojoną w młody wianek z ruty

Zwiesza ku drżącym piersiom, i żalu wyrzuty