Stara się wyższą myślą wyprowadzić z łona,

A na licu jej bladość, w oczach łza tajona.

VIII

Już północ. Lud w podziemie zebrał się gromadnie,

Milczy, jak wobec — śmierci, i stos łomów kladnie,

A wróżka je zapala i kropi oliwą.

Krwawe blaski po ścianach odbiły się żywo,

Zaiskrzyły w pancerzach, co noszą mężowie,

Zaświerkały w koralach na niewieściej głowie,

Zajaśniały na twarzy siwego brodacza,