Przemaga krzyk natchniony czarodziejki starej;

Na oczach ociemniałych błysnął wyraz wściekły,

Włosy się najeżyły, a usta zapiekły;

Nie nie widzi, nie słyszy, chyba w głębi ducha,

Tylko ostatkiem głosu straszną pieśń wybucha.

Skinęła — ustał rozgwar — znów cisza grobowa.

Stos pali się powoli — już tylko połowa;

Ogień jaśniej i równiej oświeca sklepiska.

Wróżka garśćmi żywicę do płomieni ciska;

Wybuchnął żwawszy ogień, dym rozwiał się smolny,