Rozogniać mózg, co głowy ledwie nie rozerwie,

Opłukać łzami oczy, znosić trud czartowski,

Mierzyć długość wyrazów i dobiérać zgłoski,

A tak z rozbitą głową i z rozdartem łonem,

Rzucać się jak szaleniec nad brzydkim brulonem. —

Otoż już wiérsz skończony, coć dał się we znaki,

Jest końcówka, średniówka, jest sens siaki taki,

Lecz idą dalsze trudy, znasz je szczegółowie58;

A po czemu59 dziś wiérsze? niech ci księgarz powie:

On ci jasno wyłuszczy, że to marna praca,