Tocz na Parnas twą chwałę jak kamień Syzyfa,

Tu spotkasz się z Grabowskim, tu trafisz na Gryfa,

Tam recenzent z Warszawy, z Poznania, ze Lwowa,

Ciągnie cię za końcówki, porywa za słowa,

Jeden woła, że idziesz w liberalnéj drodze,

Drugi krzyczy: «postępu tutaj nie znachodzę». —

Dobrze ci tak poeto! na cóż było, na co?

Stroić lube twe dziécię jak gminny pajaco;

Uczucie to skarb serca, pielęgnuj go w ciszy,

Myśl twoją miéj dla siebie, niech jéj nikt nie słyszy,