Rzucona zręczną dłonią apostoła,

Rozjaśnia serca, rozpogadza czoła.

Szeliga wszystko wygwarzył otwarcie;

Lecz była hardość w sercu tego dziada:

Kiedy dla innych kołatał o wsparcie,

Nigdy o własnéj nędzy nie zagada!

Bystra źrzenica księdza kaznodzieje36

Rychło się wpiła w skrytą pierś Litwina, —

Niby nieznacznie pytać go poczyna,

O dom rodzinny, o dawne koleje: