Boleść na sercu, chociaż barwa złota.

Ale ta świetność i hańba rzemiosła

Przez lat trzynaście do serca już wrosła.

Tylko gdy Skarga k’wyznaniu zachęca

I trącił serca bolejącą stronę,

Szeliga ryknął płaczem potępieńca:

«Czyż ja tu kości do grobu osunę?

Jaż niegdyś szlachcic — czyż Bóg mi przeznacza

Włożyć do trumny mój bicz poganiacza?

Och! gdyby nieco grosza ku potrzebie,