Znów by woźnica wskrzesnął na szlachcica,

Szedłbym na Litwę o żebranym chlebie, —

Tam bym przebłagał mogiłę rodzica,

Wykupił dworek, com stracił z méj winy

I zakopany w ustroniu dalekiém,

Kształciłbym syna pomiędzy Litwiny,

I tam bym umarł niezależnym człekiem!

Dajcie mi, księże, lekarstwo na ranę!

Zedrzyjcie ze mnie złocistą sukmanę!

Gdy znosić nędzę — niech tam znoszę nędzę!