Ów dar Szeliga przyjął najszczęśliwszy,

I nic dziwnego: bo kwota nie lada,

Bo na dzisiejszą wartość policzywszy

Toć trzysta złotych do roku wypada.

A choć się Skarga nie przyznał otwarcie,

Że on wyprosił pożądane wsparcie,

Jednak Szeliga wpadł na domysł skory55,

Komu był winien swe dworskie fawory.

Nie szedł dziękować: bo do swego czynu

Wiedział, że Skarga nie przyzna się za nic;