Swojego rodu zapewniając dolę,
Wykształcał syna w jezuickiéj szkole;
I resztę chleba, co urodzi niwa,
Z dobrymi ludźmi wesoło spożywa.
A kiedy czasem zawija czy słota
I nikt nie przyjdzie osłodzić mu życie,
On tęskném okiem spoglądał na wrota,
Jakby ich błagał o gości przybycie.
XIV
Tak, żyjąc z ludźmi albo czyniąc modły,