Że gdy jak ojciec od swawolnych dziatek
Doznał zniewagi szlachty czy magnata,
Już Zygmunt tęskni do spowiednich kratek,
Skarżyć się Skardze na ból, co przygniata?
Że kiedy dworskie pochlebstwo owionie,
Gdy mu dworują koronni panowie,
Tęskliwem okiem patrzy ku ambonie?
Bo tam z ust Skargi o prawdzie się dowié.
A Skarga kochał Zygmunta trzeciego:
Bo w jego sercu dostrzegał grunt żyzny,