A gdy wieczerzać siadł za jego stołem,

Niech mu kasztelan krakowski zazdrości!

Bo się senator żaden nie poszczyci,

Że kiedy Skargę przyjmował w gościnie,

By święte usta umoczył w węgrzynie,

Choć go prosili męże znakomici.

A tu bez prośby, bez żadnéj odmowy,

Przy plastrze miodu i przy misie mleka,

Nie upokorzył biednego człowieka,

Wypił z nim miodu pucharek cynowy.