Jednej nagrody byłoby już dosyć:

Przyśnić sen taki, jak miał ojciec Skarga.

Bo okiem duszy musiał widzieć żywo

Bóstwo promienne, a ludzkość szczęśliwą,

A najszczęśliwszy — to stary Szeliga;

A on sam klęczy przed niebiosów progiem,

Prawicą w piersi bije się przed Bogiem,

Lewicą ludzi z podołu podźwiga.

Takie sny święte, wolne od zakały

Nad głową Skargi ulatać musiały.