Przystąpił k’niemu, ścisnął za kolana,

Sędziwą głowę nachylił ku ziemi,

I namaszczoną prawicę kapłana

Ze czcią całował usty życzliwemi.

Cały pokraśniał, jakby się zdawało,

Że jakiéj prośby hamuje porywy;

Nareszcie oczy podniósłszy nieśmiało,

Rzecze do niego:

«Ojcze miłościwy!

Wiém, komum winien dziękować po Bogu