Spotkasz czasem którego — spójrzysz na oblicze —

Nie on, nie on szlachetne spodziewania ziści!

Porwany w namiętności koło tajemnicze,

Oddał przyszłość za marne obecne korzyści,

Zszargały mu oblicze nałogi lub nędza.

Ów co miał drogę słońca odmienić na niebie,

Ów co miał zostać wieszczem — w śnie życie przepędza,

Chodzi mrówczemi drogi — i kontent sam z siebie;

A toż, bywało, o nim ksiądz Retoryk szepce,

Że ów chłopiec rozwija olbrzymie talenta,