Ot, sześć latek przebiegło jakby chwila cicha,

Corocznie nowe trudy i nowe rozkosze,

Co rok głowa bogatsza, a serce usycha,

Co rok nowe świadectwa na mądrość przynoszę.

A gdy po chlubnym roku przyjadę na lato,

Niebem mi się wydaje nasza wieś uboga,

Składam ojcu świadectwa — dziękuje mi za to,

I mówi, żem dostojen herbu Dęboroga.

W niedzielę idziem z ojcem do starego mnicha —

Tam, gdy gradem mądrości na przytomnych rzucę,