Wnet witają chmurną twarzą,

Dają rady i przestrogi

I zachmurzą dzień twój błogi,

I uczuciom zmilknąć każą.

Zimnem okiem wrzące łono

Chcą przemierzyć aż do głębi,

Przyzwoitym chłodem wioną,

Aż ci serce się wyziębi.

Matka Zosi — święta dusza!

Polubiła mię jak syna,