Zosia jak zwykle spotkać mię bieży,

Ale w jej oczach coś niewesoło.

«Czy wiesz? — mówiła ze łzami dziewa —

Niedobre wieści: mama się gniewa.

Ja wczora licząc na dobroć mamy,

A chcąc ją zdziwić niespodziewanie,

Szczerze wyznałam, że się kochamy,

Jak tylko serce pokochać w stanie.

Mama mi rzekła, że się nie dziwi,

Lecz pragnie płochość wstrzymać w zapędzie,