Jam drżącą ręką schwycił jej dłonie,
Gorąca głowa zwisła mi z szyje91,
Czuję — w jej rękach twarz moja płonie,
A serce w piersiach z łoskotem bije.
«O Zosiu moja! — rzekłem w rozpaczy —
Przed tobą młodość, życia rozkosze,
Ty mię zapomnisz... Bóg mi przebaczy,
Ja żyć nie mogę...»
«O! bardzo proszę,
To cóś jak w książce — my chrześcijanie,