Niby twój ojciec taki już srogi —
Niby ja nie wiem, że ciebie pieści,
Chociaż się zdaje trzymać na wodzy;
Ej, ci rodzice niby to srodzy,
A znieść nie mogą naszych boleści.
Ot, jestem pewna — o rękę Zosi
Ojciec przyjedzie i sam poprosi.
Wtedy się chyba... wtedy obaczym!...
Bądź zdrów — nie traćmy dobrej nadziei...»
I tak szczebiocąc z śmiechem i płaczem