«Redde quod debes97!!»

«Kto tu?!» — krzyknąłem,

Choć pierś zamarła ledwie kołata,

Czuję pot zimny leje się czołem —

Wtem zniknął upiór z innego świata.

Lecz wyobraźnia strachem nabita

Jeszcze go widzi na ciemnej błoni!

Uciekam polem, ot, zda się, goni

I trupią ręką za szyję chwyta.

Wbiegłem do domu — wszyscy już spali,