Lecz dosyć stękać nad twoją mogiłą;
Wyszedłeś we dnie, powróciłeś w nocy,
Proszę aspana, powiedz, jak to było,
Kto cię napędził tak ciężkiej niemocy?»
— «A dajcież pokój! a bądźcież uważni,
(Rzekł definitor ocierając oczy)
Jeszcze go powieść na nowo rozdrażni,
I znów gorączka głowę mu zamroczy». — «Nie, ojcze — rzekłem — pozwala mi zdrowie, Mogę przypomnieć minione obrazy, A gdy przed wami wszystko się rozpowie, To lżej mi będzie, lżej będzie sto razy. —
Ot kiedym z łowów powracał w noc ciemną,
Z grobu rotmistrza opadły mię strachy, —