Pan Maciej Brochwicz o mnie nie stoi117.

On mi, bywało, do lasu wpada,

On się przymila mojej dziewoi,

A na pałasze bił się tak świetnie,

Że mię i nieraz ciężko obetnie.

Wtem weszli Szwedzi — w wojennej porze

Któż o prywatnym myśli rankorze118?

I my z Brochwiczem, bracia, koledzy,

Złożyli z serca kłótnię zawziętą:

Nie pora myśleć o swojej miedzy,