On bez dowodów, a ja bogaty;

Kopce granicą z obojej strony,

Więc cały zabór mnie przysądzony.

Czułem zgryzoty w sercu i w głowie.

Alem sumienie skałą zawalił —

Powrócić krzywdę — toć każdy powie,

Żem zabrał grunta i lamus spalił;

A on bez chleba, z proga do proga

Pełzał po sędziach dziesięć lat prawie,

W końcu zdał pomstę na Pana Boga,