Kocham córkę Brochwicza — bo chodząc na łowy,

Częstom odwiedzał dworek sieroty i wdowy.

Zawsze mię przyjmowały z uprzejmą słodyczą;

One ród nasz szanują i dobrze nam życzą,

Nie pamiętają krzywdy, co nasi przodkowie...»

— «Ależ, proszę aspana — co aspanu w głowie?

(Przerwał mi ojciec mowę z uśmiechem, lecz srogo)

Zdaje się, taki sensat136... pokochał... i kogo?...

Córkę tych, co od wieków... co może lat dwieście...

Byli nieprzyjaciółmi... ej, sidła niewieście!!