Spytałem go nieśmiało: co to wszystko znaczy?

Czemu zwykle tak dobry, ochoczy z usługą,

Na sąsiadów zza kopca gniewa się tak długo?

Dlaczego, gdy się gniewa w jednostajnej mierze,

Umarłego sąsiada żałuje tak szczerze?

Dlaczego, gdy żałuje, dwór omija z dala,

Nic o zmarłym nie wspomni i nam nie pozwala?

Tu się ojciec zapłonił, potem zbladł jak ściana:

«A skądże ta ciekawość? — at, proszę aspana,

Młokos jesteś i kwita, wścibiasz nosa wszędzie!