Jeno, proszę aspana, z falami się miesza

Jego suta, zielona ze srebrem bekiesza. —

Pan nie pływał, bo tusza była na przeszkodzie;

Lecz Poleszuk, jak ryba, nie zatonie w wodzie,

Strzelcy się wydobyli za wspólną pomocą,

Nogami depcą fale, pięściami je grzmocą,

Płyną, proszę aspana, że aż widok miły —

Jeden z nich, jak dziś pomnę, Hryćko syn Kiryły,

Wynurzył się... odetchnął... dał nurka na nowo...

I jako zgryźć orzecha, jak powiedzieć słowo,