Nowa kohorta Rzymianów się wciska,

Kamillus wpada i szalę gruchota,

I dzikich Gallów spędza z targowiska;

Słychać jak giną, jak pierzchają dzicy,

Słychać szczęk mieczów po stalnej65 zbroicy..

A owo widzę, jakby wiejska chata,

I widzę starca, co orze z daleka,

Idę — poznaję Kwinta Cyncynata,

Przy nim miecz we krwi i konewka mleka.

Póki się woły popasły pod lasem,