Bo przeznać66 całą mądrość, którą starzec głosił,

A przejąć wszystkie cnoty, które w sercu nosił,

I za rok, i za drugi to jeszcze niewiele.

Ojciec przychodził do nas prawie co niedzielę,

Zaczepiał mię z łaciny — znać było po minie,

Że się cieszył, że widział, jak postępy czynię;

Ale gdyśmy sam na sam, strach, co wygadywa

Na owe z wieśniakami noclegi i żniwa!

«Muszę, proszę aspana, oddać cię do miasta,

Bo tutaj twe szlachectwo na nic się rozszasta,